Stambuł – miasto kontrastów

Lekko podstarzała ciężarówka leniwie pokonywała kolejne kilometry, zmierzając ku zachodzącemu słońcu, którego czerwone promienie wypełniały kabinę. Celem był Stambuł. Szesnastomilionowa metropolia, w ciągu stuleci będąca najważniejszym miastem Europy i Bliskiego Wschodu, znanym jako Konstantynopol.  Rozciągnięta przez 80 km, na wzgórzach pomiędzy Morzem Marmara i Morzem Czarnym. Zostaliśmy przywitani przez potężne fabryki, znajdujące się na obrzeżach miasta. Gdy naszym oczom ukazały się typowo miejskie zabudowania, zdawało się, że jesteśmy już niedaleko centrum. Dotarliśmy po dobrych dwóch godzinach.

Karmazynowe słońce zachodzi za stambulskie wzgórza
Karmazynowe słońce zachodzi za stambulskie wzgórza

Zacznę od kilku praktycznych porad. Dojechaliśmy do centrum późną nocą. Mimo wszystko to było wciąż 10 km od dzielnicy turystycznej, do której zmierzaliśmy. A więc jak szukać noclegu? Pierwszej nocy skorzystaliśmy z usług lokalnej stacji benzynowej, jak na Turcję przystało. Jednak z uwagi na wygodę przy zwiedzaniu, następne dwie noce spędziliśmy w hostelu. Jest ich kilka w świetnej lokalizacji i rozsądnej cenie. Pokój (a raczej, sala sypialna – w końcu to niskobudżetowy wyjazd) z widokiem na morze i najwspanialszą budowlę epoki średniowiecza robił wrażenie. Co do poruszania się po samym mieście, to można wykorzystać, bardzo dobrze rozwinięty, transport publiczny. Wymagany jest zakup Istanbul Card, specjalnej karty, którą należy doładować w wyznaczonych punktach, przypominających bankomaty. Następnie opłata, za każdy przejazd, jest pobierana ze środków na karcie. Wystarczy kupić jedną kartę, na kilka osób. Bo po co przepłacać. Istanbul Card to bardzo wygodne rozwiązanie, obejmuje ono wszystkie środki publicznej komunikacji, wliczając w to metro i tramwaje wodne. Zostaje jeszcze kwestia jedzenia. Tutaj mam tylko krótką radę. Kebab w centrum kosztuje 10 zł, natomiast wystarczy przejść się na kilometrowy spacer, w dowolną stronę. Teraz cena, za ten znany na całym świecie przysmak, waha się miedzy 2-3 zł.

A za drugim oknem morze
A za drugim oknem morze

Jak już pisałem tutaj, Turcja to kraj na obszarze, którego zamieszkiwało wiele nacji. Jednak największe piętno odcisnęły na nim dwie wielkie religie: Chrześcijaństwo oraz Islam. Cały region jest pełen różnorodności. Szczególnie widać to w Stambule, gdzie kontrasty spotyka się na każdym kroku. W mieście pokrytym meczetami, znajduje się zaskakująco duża liczba chrześcijańskich świątyń. Esencją tego jest Hagia Sofia, dla mnie osobiście był to główny punkt programu. Majestatyczny kościół powstał jeszcze w pierwszym tysiącleciu. W tamtych czasach nie było innej budowli, w znanym Europejczykom świecie, z którą można ją było porównać. Po zdobyciu Konstantynopola przez Turków, przerobiona na meczet. Stąd właśnie cztery muzułmańskie minarety. W czasach republiki meczet został przemianowany na budynek świecki i jest traktowany jako muzeum. Wejście do środka jest stosunkowo drogie. Taka przyjemność będzie kosztować nas 50 zł. Jednak zdecydowanie warto. Ogrom budowli, ujrzany od środka, zapiera dech w piersiach. Bardzo stare, chrześcijańskie mozaiki kontrastują z muzułmańskimi napisami, oznaczającymi imiona Allacha i postaci występujących w Koranie. Dodatkowo w cenie biletu możemy odwiedzić grobowce sułtanów.

Hagia Sofia w prawie całej okazałości
Hagia Sofia w prawie całej okazałości
Islam...
Islam…
... i Chrześcijaństwo
… i Chrześcijaństwo
Jeden z sułtańskich grobowców
Jeden z sułtańskich grobowców

Stambuł jest miastem meczetów. Strzeliste wieżyczki pojawiają się na każdym pejzażu, nie ważne w którą stronę się udamy. Wszystkie są ogromne i pieczołowicie przyozdobione. Jednak celem pielgrzymek turystów, stał się przede wszystkim jeden –  Meczet Błękitny. Faktycznie jego niebieskie sklepienie jest rzeczą godną uwagi. Niestety, tłumy turystów pozbawiły tego miejsca duchowości. Spędzając tutaj trzy dni, mogłem pozwolić sobie na odwiedzenie kilku innych świątyń. Najmilej wspominam wizytę w Meczecie Sulejmana, znajduję się on 2 km od Błękitnego. Ta odległość odstrasza zdecydowaną większość przyjezdnych. Jest on jednocześnie największym meczetem w Turcji i jednym z największych na świecie.  Dodatkowo, zawsze można zapytać o interesujące na kwestie imamów, czyli islamskich przewodników religijnych. Pełnią oni dyżury, odpowiadając na pytania odwiedzających. A jeśli jeszcze wystarczy czasu, to koniecznie trzeba zobaczyć, któryś z nieznanych meczetów. Jest ich pełno, więc można wejść do najbliższego. Wtedy zobaczymy prawdziwy charakter tych świątyń.

Meczet Błękitny góruje nad drzewami i innymi zabytkami
Meczet Błękitny góruje nad drzewami i innymi zabytkami
Jego słynne niebieskie sklepienie
Jego słynne niebieskie sklepienie
Meczet Sulejmana
Meczet Sulejmana
I jego wnętrze
I jego wnętrze

Dla amatorów zakupów główną atrakcję stanowić będzie wizyta w Wielkim Bazarze. Można tam kupić dosłownie wszystko. Od złotych pierścionków, przez meble i ubrania, kończąc na słodyczach i przyprawach. Tłumy sprzedawców targujących się z turystami. Muszę przyznać, że to miejsce ma niepowtarzalny klimat i grzechem jest odpuszczenie go sobie. Jednak nie polecam zabierać ze sobą pieniędzy. Niestety ceny są zawyżone i to wielokrotnie. Zbicie ceny wygląda tak: turysta się cieszy, bo zszedł z ceny o połowę, a sprzedawca się cieszy, bo mimo wszystko sprzedał trzy razy drożej niż wynosi cena rynkowa. Zakupy najlepiej robić na bazarach ulicznych, kupimy tam większość rzeczy z Wielkiego Bazaru. Oczywiście dalej należy się targować, tylko cena wyjściowa już na starcie jest niższa od końcowych z Wielkiego Bazaru.

Tłumy od otwarcia do zamknięcia
Tłumy od otwarcia do zamknięcia
Przyprawy i zioła
Przyprawy i zioła
Tuż obok, lampy
Tuż obok, lampy

Jeśli ktoś szuka miejsca, gdzie królują życie kulturalne i nocne, to z pewnością musi wybrać się na Plac Taksim. Jest on sercem nowoczesnego Stambułu. Roi się na nim od kawiarenek, restauracji, sklepów i hoteli. Na mnie nie zrobił szczególnego wrażenia. Chyba przez duże podobieństwo do atmosfery starego miasta w Krakowie, a jak wiemy codzienne widoki nie zachwycają. Uroku całemu miejscu dodają klimatyczne tramwaje, do których pasażerowie wsiadają w pełnym biegu.

Charakterystyczne czerwone tramwaje
Charakterystyczne czerwone tramwaje
Znajdujący się na placu Pomnik Republiki
Znajdujący się na placu Pomnik Republiki
Jeden z wielu kościołów w Stambule
Jeden z wielu kościołów w Stambule

Drugim miejscem, gdzie wieczorami gromadzą się ludzie, jest Przystań Eminonu. To stąd wypływają rejsy po Cieśninie Bosfor i tramwaje wodne. Pobliskie restauracje zachęcają, wydobywającymi się z nich zapachami. Można w nich spróbować miejscowego przysmaku, jakim jest Balik Ekmek. Będący niczym innym, jak lokalną ryba w bułce. Danie proste, ale bardzo smaczne. Nabrzeże jest pełne amatorów wędkarstwa. Klimatu całości dodaje charakterystyczna turecka muzyka.

Przystań Eminonu, w tle jeden z meczetów – tych mniejszych
Przystań Eminonu, w tle jeden z meczetów – tych mniejszych
Balik Ekmek
Balik Ekmek
Europa i Azja na jednym zdjęciu
Europa i Azja na jednym zdjęciu

Jednym z moich ulubionych form zwiedzania miast, jest zgubienie się. Nie śpieszyło mi się, więc tak też zrobiłem. Podczas kilkugodzinnego spaceru, napotkałem typowe tureckie bazary, te dla miejscowych. Pijalnie i knajpy, w których ceny były śmiesznie niskie. Wystarczy trochę zagłębić się poza dzielnicę turystyczną, żeby zobaczyć Stambuł z zupełnie innej strony. Już niecały kilometr od Hagia Sofia, spotkałem ulicę, na której były same drewniane domki. Wyglądało to niczym z innej epoki, chociaż niektóre z nich były sypiącymi się ruderami. Pokazuje to wielkie zróżnicowanie, między pięknymi i zadbanymi miejscami dla turystów, strefą biznesową miasta, gdzie w górę zamiast minaretów, pną się nowoczesne wieżowce i właśnie domami przeciętnych ludzi.

Stambuł oczami jego mieszkańców
Stambuł oczami jego mieszkańców
Drewniane, walące się domy
Drewniane, walące się domy

Na koniec jeszcze kilka zjdęć

Coś dla fanów Assassin’s Creed: Revelations – Wieża Galata
Coś dla fanów Assassin’s Creed: Revelations – Wieża Galata
Tak nas żegnał Stambuł
Tak nas żegnał Stambuł

Po trzech dniach nadszedł czas udać się na wylotówkę, co proste nie było z racji rozmiarów metropolii. Zobaczyłem wiele wspaniałych rzeczy i Stambuł jest najlepszym miastem w jakim kiedykolwiek byłem. Jednak ogrom jego zabytków, zapewnił mi powód aby tam wrócić. Do zobaczenia zostało naprawdę dużo. Pałace Sułtanów i Harem, czy Wyspy Książęce nadal czekają…

Marek Kramarczyk