Przyroda na Karaibach

Ludzkość zajęła już niemal całą planetę. Coraz ciężej znaleźć miejsca, gdzie natura wciąż ma przewagę nad ciągle postępującą urbanizacją naszego świata. Ustępuje ona placu pod budowy domów, fabryk czy osiedli. Uciekamy dalej i dalej, tylko po to, aby doświadczyć nietkniętej Ziemi. Chronimy enklawy, które jeszcze opierają się zachłannym mackom cywilizacji, tworząc parki i rezerwaty. Z trudem ocalając resztki tego, co już udało nam się zniszczyć. Wciąż jednak istnieją zakątki, gdzie fauna i flora pozostają nietknięte lekkomyślnymi rękami ludzi. Czasami spotykamy takie, w których wszystko funkcjonuje razem; my i otaczające nas środowisko naturalne.

IMG_3151

Bliskość natury

Przyroda na Karaibach objawia się nam swoją bliskością i wszechobecnością. Jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. Wystarczy na krok oddalić się od miejskiego zgiełku, żeby wpaść w zupełnie inny świat. Iguany wdrapujące się na gałęzie drzew i płoty, łapiące ostatnie promienie zachodzącego słońca. Kokosy z rosnących wszędzie palm, czekają, aż ktoś je podniesie i zaspokoi pragnienie słodkim sokiem. Idziesz dalej i trafiasz do tropikalnego lasu deszczowego, rosnącego na żyznej glebie wulkanicznej. Dookoła kolorowe kwiaty, te które znasz z ogrodów botanicznych. Tutaj jest ich pełno. Przyciągają małe, wielobarwne kolibry z gracją zawisające w powietrzu w poszukiwaniu słodkiego nektaru.

IMG_2636Schodzisz ze ścieżki. Brodząc w zielonym morzu sięgającym kolan trafiasz do cichego zagajnika pełnego drzew grejpfrutowych. Każde z nich ugina się pod ciężarem owoców. Zbierasz kilka i mimo, że znasz ich smak, to odkrywasz, że nigdy wcześniej nie próbowałeś tak soczystych, tak słodkich. Szum wody prowadzi Cię do koryta niewielkiej, krętej rzeki. Stąpając po śliskich kamieniach znajdujesz szlak przecinający strumień. Wspinaczka po skałach kończy się na klifie. Z jego szczytu podziwiasz pikujące w dół z ogromną prędkością pelikany, polujące na miejscowe ryby. Dróżka wśród drzew obfituje w bambusy i bananowce. Jaskrawoniebieskie węże i leśne kraby tchórzliwie uciekają przed Twoimi krokami.

IMG_3724

Przez cały dzień nie spotykasz nikogo, poza bosym poszukiwaczem chrząszczy. Natura otacza Cię ze wszystkich stron. Jest nawet w Tobie. Pochłaniasz ją z każdym wdechem lekko dusznego, karaibskiego powietrza. Siadasz na pniu drzewa zwalonego podczas zeszłorocznego huraganu i zaspokajasz głód zerwaną przed godziną papają. Gdy spoglądasz na błękitne morze, zdajesz sobie sprawę, że odnalazłeś spokój.

IMG_3312

W zgodzie z człowiekiem

Wracasz do małego nadmorskiego miasteczka, przesiąkniętego na wskroś kolonialnym klimatem. Podążając nabrzeżem zauważasz poruszenie w wodzie, tuż u ujścia kanału deszczowego. To czarno-żółta murena zdecydowała się zapolować na miejscowe kraby. Zwinny skok do betonowej rury ledwie wypełnionej wodą, silne szczęki chwytają skorupiaka. Po trzydziestu sekundach pozostają tylko szczątki, a łowca leniwie odpływa ze swoją zdobyczą w pysku.

IMG_2302

W pobliskiej marinie jachty ledwie kołyszą się przy kei. Spacerując pośród nich spoglądasz na powierzchnię wody. Ciemny kształt przemyka tuż obok Ciebie. Z dna unosi się muł. W jego kłębach pojawia się płaszczka, szukająca pożywienia w podwodnych zaroślach.

IMG_3766

Miejskie parki i skwery obfitują w mangowce i drzewa pomarańczy. W lokalnych ogrodach dostrzegasz znajome kolibry, ale już nie jesteś w tropikalnej puszczy. Tym razem las pojawia się w mieście. Na każdym kroku spotykasz chyże jaszczurki, czmychające przed kołami przejeżdżających samochodów. Dzikość żyje wśród ludzi i nikt sobie wzajemnie nie przeszkadza.

Przyroda w życiu codziennym

Pędząca motorówka skacze na spienionych falach. Trzymasz się mocno, usiłując nie wypaść gdy łódź lawiruje między licznymi rafami wąskiej zatoki. Mijacie kolejne jachty stojące na kotwicowisku. Skręcacie ostro w lewo kierując się ku drzewom namorzynowym. Twoim oczom ukazuje się kanał wśród mangrowców, najszybsza droga do miejscowego sklepu. Ptactwo wygrzewa się stojąc na plątaninie korzeni roślin. Kilku rybaków naprawia klatki, szykując się do kolejnego połowu langust. Jeszcze dwa zakręty i pojawia się dok.

DSC_0518
Fot. Bożena Borys

Podczas powrotu zatrzymujecie się przy jednej z raf. Zakładasz maskę i wskakujesz do ciepłego morza. Czujesz się jak w akwarium, pływasz wśród setek kolorowych rybek. Dno pokryte jest przez jeżowce, kochające krystalicznie czystą wodę. Dziś na kolację Wahoo, owoc ostatniego połowu między wyspami. Tutaj natura pojawia się każdego dnia nawet na naszych talerzach. Szczypta soli, trochę soku ze znalezionej cytryny i grill, nie potrzebujesz nic więcej do zrobienia kulinarnego majstersztyku. Z każdym kolejnym kęsem wiesz, że to najlepsza z karaibskich ryb.

Untitled

Leżysz w hamaku rozpiętym między dwiema palmami na plaży. Rozkoszujesz oczy widokiem wschodzącego słońca po niezwykle ciepłej nocy. Turkusowa zatoka jest niemalże gładka, nie widać ani jednej zmarszczki na wodzie. Nagle na jej środku pojawia się poruszenie. Dwa delfiny wyskakują w górę radośnie raz po raz, ścigając niewielką ławicę. Patrzysz na tą magiczną scenę i ogarnia Cię smutek… To już jest koniec niezwykłej przygody. Czas do domu.

IMG_2498Jeszcze tu wrócisz

IMG_3359

Katamaran rytmicznie kołysze się na długich falach. Obracasz głowę, żeby ostatni raz spojrzeć na Karaiby. Zachodzące słońce właśnie chowa się za twoją ukochaną Dominiką. Najpiękniejszą i najdzikszą z wysp odwiedzonych przez ostatnie kilka miesięcy. Myślisz o tym czego doświadczyłeś, co zobaczyłeś. Spoglądasz na horyzont przed tobą. Widzisz tylko wielki błękit. Gdzieś daleko, ponad trzy tysiące mil morskich stąd jest Europa. Za miesiąc tam będziesz, jednak już wiesz, że na pewno wrócisz do raju.

Marek Kramarczyk