Jak znaleźć pracę na jachcie?

Praca na jachcie

Myślałeś kiedyś, żeby rzucić wszystko i pływać po morzach oraz oceanach? Chciałbyś zarobić trochę kasy i cieszyć się słońcem przez cały rok? Nie wiesz jak się za to zabrać? Jeśli tak, to ten wpis jest dla Ciebie! Sam zaczynałem bez większego doświadczenia i w tym poradniku pokażę wam, jak znaleźć pracę na jachcie.

Jeszcze zanim zacznę, uprzejmie informuje, że wpis jest przeznaczony dla osób niewiele wiedzących w temacie. Jeśli właśnie kończysz Akademie Morską i marzysz o pracy jako kapitan lub oficer jakiegoś megajachtu albo statku, to zanudzisz się czytając. Obejrzyj zdjęcia, ładne są. 😉

Zajęcie to do łatwych nie należy. A robotą marzeniem nazywają ją jedynie Ci, którzy oglądali piękne foty i na tym ich wiedza się kończy. Jachting jest bardziej sposobem na życie niż tylko źródłem przychodów. Trudny, ale satysfakcjonujący zarazem. Nie raz będziesz przeklinać dzień, w którym trafiłeś na niniejszy tekst. Przyjdzie jednak moment, kiedy wrócisz na ląd. Spojrzysz w tył, a tam będą pamiątki z odwiedzonych miejsc. Lista kontaktów w telefonie będzie pełna nietuzinkowych ludzi poznanych w uroczych marinach na całym świecie. A na twoim koncie znajdziesz całkiem niezłe oszczędności.

Mimo wszystko, dla bezpieczeństwa przeczytaj wcześniej, jak wyglądała moja praca na pokładzie katamaranu Ocean View. Nie twierdzę, że będzie podobnie, bo nie ma dwóch takich samych łódek, ale zobaczysz jeden z możliwych scenariuszy.

fot. Paweł Jasica

Czy na wszystkich jachtach opłaca się pracować?

Na pewno nie wszędzie dobrze płacą. Dlatego od razu skieruję Cię do sektora luksusowych jachtów, gdzie standard przeważnie jest wyższy niż w pięciogwiazdkowych hotelach. Na małych jednostkach o typowo żeglarskim standardzie zarabia tylko kapitan, bo tak naprawdę nikogo więcej nie potrzeba. Natomiast wraz ze wzrostem tego standardu przybywa pracy, a przez to niezbędnych członków załogi. Wielkość łódki także ma tutaj ogromne znaczenie.

Najprościej jest stworzyć podział na jachty motorowe i żaglowe. Praca na obu różni się w zależności od rodzaju i wielkości jednostek. Zupełnie inaczej wygląda życie w trzy osobowym zespole na 20 metrowym katamaranie, niż robota na wielkim superjachcie mającym kilkadziesiąt osób załogi. Do tego dochodzą jachty klasyczne oraz inne, które często się ścigają.

Tym, co rzuciło mi się w oczy, zwłaszcza podczas pobytu na Sint Maarten, gdzie pracowałem dorywczo i poznałem mnóstwo ludzi, jest inna atmosfera, klimat. Krótko mówiąc na jachtach motorowych jest dużo większa spina. Zarówno wśród załogi i przyjeżdżających gości. Maszt w jakiś sposób dodaje trochę duszy i romantyzmu, a to udziela się wszystkim dookoła. Tam też spotkałem fajniejszych ludzi, opowiadających ciekawe historie. Jest to moja subiektywna opinia. Ty możesz odebrać to inaczej. Nie jest też tak, że wszyscy motorowcy mają kij wetknięty w tyłek i w ogóle nie ma o czym gadać.

Jeśli głównym aspektem są dla ciebie zarobki to lepiej znaleźć pracę na jachcie motorowym. Przeważnie pensje są tam wyższe niż na żaglowych, jednak jej wysokość zależy głównie od twojej funkcji i doświadczenia. Jednocześnie według mnie praca jest mniej przyjemna. Piszę to na podstawie kilku robót dorywczych, podczas których zobaczyłem jak to funkcjonuje od środka. Ale najlepiej przekonać się samemu.

Praca na jachcie

Kto może znaleźć pracę na jachcie?

Załogi jachtów są różne. Od małych dwu, trzy osobowych po kilkadziesiąt osób pracujących na ogromnych superjachtach. Wymienię teraz te podstawowe funkcje:

Kapitan – zarządza całym przybytkiem. Dowodzi podczas manewrów w porcie i na morzu. Jest odpowiedzialny za gości i załogę. Właściwie jak wszyscy kapitanowie. W luksusowym jachtingu często dochodzi mu dużo zadań menadżerskich, ale na mniejszych łódkach oczywiście musi zakasać rękawy do normalnej roboty.

Pierwszy Oficer – drugi po kapitanie. Odpowiada za to dzieje się na pokładzie. Dba o stan takielunku i porządek na zewnątrz. Gdy nie ma pod sobą deckhanda albo dwóch, to często chwyta za szczotę i myje łódkę sam. Na dużych jednostkach oficerów jest kilku i są łącznikami między kapitanem, a załogą, często nadzorując jej pracę.

Deckhand – on z kolei rzadko wypuszcza szczotę z rąk. Dba o czystość na pokładzie,a jego ulubionym zajęciem jest polerowanie stali nierdzewnej i ogólna konserwacja powierzchni lśniących . Wywozi śmieci na ląd oraz pomaga przy wszelakich manewrach. Często opiekuje się też zabawkami wodnymi dla gości. W dużym skrócie jest ktoś w rodzaju „przynieś, podaj, pozamiataj”. Wraz z wielkością jachtu rośnie, też ilość deckhandów.

Mechanik – odpowiada za utrzymanie jednostki w pełnej sprawności. Zajmuję się operowaniem, konserwacją i naprawami systemów mechanicznych, elektrycznych, hydraulicznych i pneumatycznych na jachcie.

Stewardessa – odpowiada za porządek wewnątrz jachtu, zapewniając jednocześnie najwyższej jakości serwis dla gości. Na dużych jachtach stewardess jest więcej i zdarza się, że mają dedykowane zadania np. robienie prania i zmiana pościeli, serwowanie drinków czy przygotowanie zastawy stołowej.

Szef Kuchni – to jedna z najważniejszych ról na luksusowym jachcie. Wyśmienite jedzenie potrafi uratować niejeden czarter. Szef kuchni musi zadbać o podniebienia nawet najbardziej wyrafinowanych gości, pamiętając przy tym, że załoga też musi jeść.

Oczywiście ich liczba jest uzależniona od rozmiaru i charakteru łódki. Jest cały szereg innych zawodów, które znacznie zwiększają przydatność, a przez to szanse na zatrudnienie. Są to instruktorzy nurkowania, jogi czy sportów wodnych takich jak kitesurfing, windsurfing czy żeglarstwo, masażystki oraz fryzjerki. Raczej nie dostaniesz osobnego stawiska robiąc wyżej wymienione rzeczy. Chyba, że na jakimś molochu, który zatrudnia 80 osób. Takie też są. Jednak deckhand będący nurkiem czy stewardessa potrafiąca masować są bardzo cennymi w nabytkami w zespole.

Wymagane kwalifikacje

A co z doświadczeniem? Czy trzeba je mieć? To oczywiście bardzo duży plus, ale wielkiego doświadczenie mieć nie trzeba. Przynajmniej do znalezienia pracy na stanowisku deckhanda lub stewardessy. To są pozycje startowe. Jeśli aplikujesz na pozycje mechanika czy szefa kuchni to wiadomo, że musisz mieć wiedzę i umiejętności specjalistyczne. To samo się tyczy oficerów czy kapitana. Niezależnie od tego, co chcesz robić, nastaw się na mnóstwo roboty

Przed rozpoczęciem morskiej kariery na pewno warto wiedzieć czy się ma chorobę morską. Wypada umieć zawiązać węzeł ratowniczy, knagowy i kilka innych. A najlepiej to po prostu sobie popływać i zobaczyć czy w ogóle życie z ludźmi na małej przestrzeni jest dla Ciebie. Ja osobiście polecam jachtostop i poznałem kilka osób, które zaczęły właśnie w taki sposób. Dalszym krokiem będzie daywork, czyli taka robota dorywcza. Tam zobaczysz jak wygląda profesjonalna praca i zyskasz trochę praktyki, ale o tym będę pisał w kolejnej części tego tekstu.

Praca na jachcie
fot. Natan Van de Perre

Kilka kursów jest niezbędnych, żeby znaleźć pracę na jachcie. Posiadanie pewnych dokumentów jest wymagane od każdego aspirującego do zostania członkiem załogi. Oto one:

STCW

STCW – czyli Zintegrowany Kurs Bezpieczeństwa. Jest absolutnie podstawowy i obowiązkowy kurs jeśli myślicie o pracy na morzu. Posiadanie tego certyfikatu jest wymagane od każdego pracownika jachtu, statku czy platformy wiertniczej. Warto zrobić go w pierwszej kolejności. Nie będzie trudno, bo prowadzi go wiele polskich szkół żeglarskich nad morzem.

Badania lekarskie – certyfikat ENG1

Badanie lekarskie do pracy na morzu – Tak samo jak w przypadku STCW są wymagane od każdego członka załogi. Można je zrobić w Polsce i będą akceptowane, ale ich nie polecam. Są czasochłonne, kosztują kilka stówek i trzeba się liczyć z ganianiem od lekarza do lekarza.

Najpopularniejszy na świecie i uznawany przez wszystkie instytucje jest certyfikat brytyjski ENG1. Można go zrobić w Wielkiej Brytanii, a także kilkunastu miejscach rozrzuconych po świecie. Pod tym akapitem zamieszczam linki do list lekarzy zatwierdzonych przez MCA (Maritime & Coastguard Agency). Tylko oni wydają oryginalny certyfikat. Uważaj na to, bo spotkałem się kilka razy z sytuacją, gdy szukając ENG1, ktoś mówił, że nie ma problemu, ale potem chciał wydawać odpowiednik z innego kraju.

Tutaj znajdziecie listę lekarzy mogących wydać certyfikat ENG1 z Wielkiej Brytanii. (rok 2018)
Tutaj znajdziecie listę lekarzy mogących wydać certyfikat ENG1 w innych krajach. (rok 2018)

Ja udałem się do dr Shelley na Gibraltarze. Bez problemu umówiłem się telefonicznie na następny dzień. Całość zajęła godzinkę z małym hakiem i obejmowała mierzenie, ważenie, badania wzroku, słuchu, równowagi, moczu oraz krótką pogadankę. Zapłaciłem 80 funtów i dostałem papier do ręki. Jest ważny 2 lata i zdecydowanie go rekomenduję! Wyrabiałem ENG1 w listopadzie 2017 roku.

Power boat lvl 2 (prawko na motorówkę)

RYA Power boat lvl 2 – czyli licencja na prowadzenie motorówki. Bardzo ważna umiejętność, którą wypada potwierdzić stosownym dokumentem. Jachty często stoją na kotwicy i jedyną możliwością dotarcia na ląd jest właśnie użycie motorówki. Bardzo przydatne i często wymagane u wszystkich członków załogi. Zwłaszcza na małych jednostkach.

RYA (Royal Yachting Association) jest bardzo poważana instytucja i jeśli masz możliwość i środki na zrobienie ich kursów, to na pewno są warte uwagi. U mnie wtedy z kasą było dosyć cienko i zrobiłem sternika motorowodnego. Nikt nie robił mi z tym problemów, ale RYA dużo lepiej wygląda w CV. Nasz jachtowy sternik morski też daję uprawnienia do prowadzenia pojazdów motorowodnych. Jeśli go masz, nie musisz nic więcej robić. W teorii oczywiście.

Jakie kursy żeglarskie warto mieć?

Wiadomym jest, że lepiej mieć kurs niż nie mieć. Znów najpopularniejszymi są te organizowane przez RYA. Jeśli poważnie myślisz o karierze w jachtingu, zwłaszcza o byciu kapitanem, czy pierwszym oficerem, to przyda Ci się Yachtmaster Offshore i potem Yachtmaster Ocean. Gdybyś chciał się dostać na naprawdę duże jednostki to musisz zainteresować się MCA albo amerykańskim odpowiednikiem US Coast Guard. Moja wiedza jednak już tam nie sięga, a poradnik jest raczej wprowadzeniem do tematu.

Czy da się znaleźć pracę na jachcie nie posiadając tych tytułów? W przypadku deckhanda ( i oczywiście szefa kuchni, stewardessy czy mechanika też) jest to jak najbardziej możliwe. Będzie nieco trudniej, bo często w wymaganiach oferty pracy znajduję się posiadanie Yachtmastera. Podczas moich poszukiwań pracy miałem tylko Day Skippera, to taki pierwszy kurs w RYA, gdzie dotyka się steru. Fajnych na początek dla tych, którzy trochę wcześniej pływali. Potem zrobiłem jeszcze Jachtowego Sternika Morskiego. Pamiętaj, że tutaj bardzo liczy się bezpośredni kontakt. Jeśli kapitan i reszta załogi Cie polubi, to masz bardzo duże szanse na zatrudnienie mimo braków w papierach.

Co z polskimi uprawnieniami? Uprawniają, a więc można roboty szukać. Na pewno w pierwszej kolejności liczą się umiejętności, doświadczenie i znajomości. Ale w stosie CV Kapitan Jachtowy niestety przegrywa z Yachtmasterem. Słusznie zresztą, jeśli weźmiemy pod uwagę trudność uzyskania obu tytułów. O Akademii Morskiej pisał nie będę, z tych samych powodów, co wymienione nieco wyżej.

Praca na jachcie
fot. Natan Van de Perre

Co jeszcze może się przydać?

Nie wspomniałem, że trzeba mówić dobrze po angielsku, ale tak, innej opcji nie ma. Na jachtach przeważnie posługuje się tym językiem. Przydatne mogą być kursy radiooperatorów SRC i LRC. Ja odbyłem tylko ten pierwszy.

Kolejną bardzo pomocną rzeczą jest posiadanie wizy do USA. Chodzi o zwykłą turystyczną B1/B2, dokładnie taką samą, jak wydawana przy okazji wycieczki do Stanów, które są popularną destynacją luksusowych jachtów. Włączając w to Amerykańskie Wyspy Dziewicze i Portoryko, gdzie taki dokument też jest wymagany. I na pewno będzie łatwiej znaleźć lot do domu, bo często międzylądowania są w USA. A jako ciekawostkę napiszę, że do pracy na jednostce posiadającą banderę Stanów Zjednoczonych musisz mieć obywatelstwo tego kraju lub zieloną kartę.

Jak znaleźć pracę na jachcie?

Oczywiście można dostać robotę znajdując się we właściwym miejscu i czasie. Generalnie jednak są takie trzy utarte szlaki i pokrótce je tutaj opiszę.

Agencje rekrutacyjne

Agencje sprawdzają się w przypadku, gdy już masz doświadczenie. Pobierają one niemałą prowizje od jachtu w zamian za udostępnienie kontaktu do pracowników i raczej niewielu płacących kasę już na starcie weźmie żółtodzioba bez żadnego pojęcia o fachu. Na pewno do ich atutów należy sprawdzanie jachtów, na które wysyłają pracowników. Znajome stewardessy, które już od kilkunastu lat są w branży bardzo sobie agencje zachwalały. Ja nigdy nie korzystałem, bo na początek pozostałe sposoby są według mnie skuteczniejsze podczas poszukiwania pierwszej pracy.

Popularne są też grupy na Facebook’u dla yachties. Często pojawiają się tam ogłoszenia o pracę. Zarówno na stałe jak i dorywczą czyli daywork, o którym za moment. Z grup korzystałem i naprawdę działają. Można tam też zadawać pytania związane z szeroko pojętym jachtingiem, na które odpowiedzą Ci nieco bardziej doświadczeni koledzy. Polecam z czystym sumieniem, a poniżej linki do kilku z nich.

Palma Yacht Crew

Antibes Yacht Crew

Antigua Yacht Crew

Daywork i Deliwerki

To nic innego jak praca dorywcza. Najlepszy sposób na zyskanie doświadczenia, naukę konkretnych robót na jachcie oraz poznanie ludzi. Ale także dobra okazja do zaprezentowania swoich umiejętności, pracowitości i pokazania się w środowisku, które jest dosyć małe. Czasem zatrudnią Cię na jeden dzień, a czasem na tydzień lub dwa. Jeśli się sprawdzisz oczywiście. Mi zdarzyło się pracować na jednym jachcie jako dayworker przez półtora miesiąca i odszedłem, gdy pojawiła się możliwość stałego zatrudnienia w innym miejscu. Były dni kiedy szukali czegoś specjalnie, bo polubili mnie i po prostu pozwolili pracować.

Daywork można znaleźć na wiele różnych sposób. Najpopularniejszym jest dockwalking czyli po prostu chodzenie po marinie od jachtu do jachtu i zostawianie swoich namiarów. Bądź świadom tego, że wiele marin jest zamkniętych dla ludzi z zewnątrz, a ochrona może Cię pogonić. Zostaw swoje CV w barach i miejscach gdzie bywają yachties (ludzie uprawiający ten styl życia). Koniecznie bywaj na imprezach. To bardzo skuteczny sposób. Znajdziecie też kilka lokalnych agencji, w których warto się zapisać. Jednak z mojego doświadczenia wynika, że konwersja otrzymanych dayworków z agencji jest znacznie mniejsza niż ta z imprez.

Można też pływać podczas deliwerek, czyli przemieszczania się z jednego akwenu w inny. Taką deliwerką może być na przykład rejs przez Atlantyk. Często potrzeba wtedy ekstra rąk do pełnienia wacht, a część załogi otrzymuje wolne. Podczas takiego rejsu masz naprawdę dużo czasu, żeby przekonać do siebie kapitana i resztę łódkowej ferajny. Ale uwaga, zrazić też się da!

Jeśli kapitan zapamięta Cie po dayworku lub deliwerce w pozytywny sposób, będziesz jego pierwszym wyborem, gdy będzie chciał kogoś zatrudnić.

Polecenie

Najłatwiej jest dostać pracę przez polecenie. Ten świat jest mniejszy niż może się wydawać i ludzie się znają między sobą. Często pytają o rekomendacje, bo jak jest ktoś sprawdzony w okolicy, to nie ma potrzeby korzystania z agencji. Najlepiej po prostu bywać w miejscach, gdzie duże jachty mają swoje bazy. Pracować dorywczo i pokazywać się z jak najlepszej strony. A szansa w końcu się pojawi, choć niekiedy trzeba się wykazać cierpliwością.

W moim przypadku po trzech miesiącach robienia dayworków na Sint Maarten otrzymałem 5 płatnych propozycji rejsu przez Atlantyk. Dwie z nich mogły zamienić się w stałe zatrudnienie. Wybrałem dla mnie najlepszą i poskutkowało.

Gdzie to robić?

Jest wiele takich miejsc. Jak już wspominałem najlepszą opcją są porty, w których luksusowe jachty mają swoje bazy. Przeprowadzają tam remonty czy robią zaopatrzenie, wtedy jest zawsze trochę więcej pracy. Gdzie nietrudno o dobre serwisy i specjalistyczne sklepy. Jest ich sporo w basenie Morza Śródziemnego. Takie najpopularniejsze to hiszpańska Palma de Mallorca czy Antibes we Francji. W USA będzie to Fort Lauderdale na Florydzie.

Na Karaibach takimi miejscami są wyspy Sint Maarten i Antigua, a przynajmniej były przed huraganem Irma. Nie wiem jak będzie w tym roku. Ale postaram się uaktualnić wpis, gdy zacznie się sezon na Małych Antylach.

Lekko nie będzie

Nie mogę powiedzieć, że będzie łatwo. Mi znalezienie posady zajęło 5 miesięcy i myślę, że to nie jest zły wynik. Oczywiście po drodze pracowałem dorywczo (daywork) i miałem za co żyć. Nieraz jednak będzie to trwało o wiele dłużej. W jednej z takich robótek pracowałem dla gościa, który robił dayworki przez ponad rok zanim mu udało mu się znaleźć pracę na jachcie. A był dobry i niezwykle pracowity. Teraz już od pięciu lat pracuje na dosyć znanych jachtach, włączając w to słynny, klasyczny szkuner Elena. Możesz mieć też szczęści i znaleźć coś szybko. Reguły nie ma.

Po przeczytaniu tego poradnika masz podstawową wiedzę o poszukiwaniach pracy w jachtingu. Jest jeszcze wiele innych treści, głównie w języku angielskim, które rozszerzają informacje podane tutaj. Zachęcam do zapoznania się z nimi. A na koniec drogi czytelniku, jeśli się zdecydujesz taką drogę, to życzę Ci powodzenia!

blog podróżniczy