Dzika Dominika

„Przyjechaliście tutaj, żeby zobaczyć naturę! Prawdziwą, nie tą zniszczoną przez cywilizację! Chcecie chodzić po niekończących się lasach, jeść owoce prosto z drzew. Jesteście tutaj bo chcecie uciec z waszych wielkich miast, zatrutego powietrza i wiecznego pośpiechu. Na drugim końcu świata, na małej wulkanicznej wyspie ludzie odnaleźli spokój. Żyją w zgodzie z otaczającym ich środowiskiem, nie niszczą go, żyją tutaj sto lat. Widzieliście to wszystko… i dlatego tutaj wrócicie.”

IMG_2871
Nie masz planów? Zejdź ze ścieżki i podążaj korytem rzeki, zawsze coś znajdziesz.
IMG_3315
Takie widoki to tutaj codzienność

Tak mniej więcej wygląda rozmowa z przeciętnym mieszkańcem Dominiki. Wyspa w większości jest pokryta tropikalnym lasem deszczowym. Pada w nim nieustannie, dokładnie tak jak było mówione na lekcjach geografii. Gdy nie leję z nieba, to kapie z drzew. Zieleń. Zieleń tak intensywna, że wszelkie próby zwiększenia saturacji przy obróbce zdjęć są bezsensowne, bardziej zielono już być po prostu nie może. Kwiaty będące główną ozdobą naszych przydomowych ogrodów, rosną tutaj od niechcenia, tam gdzie im się spodoba. Przyciągają setki kolorowych kolibrów, z gracją zwisających w powietrzu i spragnionych słodkiego nektaru. Wystarczy odrobinę zejść ze ścieżki, żeby natknąć się na dziko rosnące pomarańcze, grejpfruty, banany, cytryny czy papaje. Wszystkie takie soczyste, bez śladu żadnych chemikaliów, istna uczta dla podniebienia.

IMG_3008
Kolibry są wszędzie
IMG_2906
Kolorowe kwiaty również
IMG_2803
Into the wild – tropikalny las deszczowy               źródło: NG Traveler
IMG_2845
Zieloność i natura

Nie warto pisać o miejscach godnych odwiedzenia. Dominika jest nimi przepełniona do tego stopnia, że gdziekolwiek się nie pójdzie, będzie magicznie. Górzysty środek wyspy, porośnięty wiecznie mokrym lasem deszczowym, obfituje w grzmiące wodospady. Co jakiś czas powietrze jest przepełnione zapachem siarki, podążając za nim, natrafimy na jedno z licznych gorących źródeł. Na północy Dominika posiada wspaniałe wybrzeże z plażami porośniętymi milionem palm kokosowych. Spacerując jedną z nich, podziwiałem stado polujących pelikanów. Pikowały z ogromną prędkością w dół, po chwili uderzając z impetem w błękitną powierzchnię ciepłego morza Karaibskiego. Wypływały zawsze z rybą w dziobie. Jaskrawo ubarwione kraby i zwinne jaszczurki czmychały podczas leśnych wędrówek. Wyspa jest pełna niespodzianek, można się na niej natknąć na ruiny ukryte w dżungli czy stare armaty na wzgórzach, kiedyś gotowe zatopić wrogie statki, dziś zardzewiałe i porośnięte przez krzewy. Natura, dzikość i tajemniczość, cechy które docenili twórcy Piratów z Karaibów i Dominika stała się planem zdjęciowym drugiej części serii.

IMG_2840
W oddali grzmią Trafalgar Falls
IMG_2820
Niezapomniana kąpiel w Emerald Pool
IMG_2882
Siarkowe gorące źródła
IMG_3114
Kokosowa plaża
IMG_3299
Krab w pozycji bojowej
IMG_3319
Zwinna jaszczurka grzejąca się w promieniach tropikalnego słońca
WP_20160108_040
Komu grejpfruta?

Ten zachwycający kraj to nie tylko przyroda, niemniejszym skarbem są jego mieszkańcy. Tak szczęśliwych ludzi jak tam, nie widziałem nigdzie indziej. Uśmiech nie schodzi z ich twarzy i to wcale nie dlatego, że zewsząd unosi się zapach palonej marihuany. Żyją tu skromnie, powiedziałbym, że nawet biednie. Nie, to złe słowo… żyją prosto. Nikt jednak nie patrzy na to, nikt się nie stresuje. O publicznym transporcie można zapomnieć, kto nie ma samochodu korzysta z prywatnych busików lub autostopu, który jest niezwykle popularny. Kierowcy jeżdżą jak szaleni, lecz muszę przyznać, że wychodzi im to całkiem nieźle, zwłaszcza jeśli spojrzeć na lokalne drogi. Wąskie, kręte i górskie, do tego wiele z nich podniszczonych przez zeszłoroczny huragan. Miejscowi witają się z każdym przybyszem. Opowiadają o wyspie jak natchnieni. Pytają czy nam się podoba, skąd jesteśmy… Można tam poczuć się jak w domu. W domu pośród natury, mają wszakże tylko jedno większe miasto z trzydziestoma tysiącami mieszkańców oraz jedno mniejsze, sześciokrotnie mniej liczne. Reszta to małe wioski ukryte na wzgórzach lub wyrastające z piasku na wybrzeżu.

IMG_3116
Mieszkanki Dominiki nie patyczkują się z otwieraniem kokosów.
IMG_3121
Nie ma to jak kokos na obiad
IMG_3329
Prawdziwy człowiek lasu, utrzymuje się z łapania chrząszczy. W worku Rohatyniec Herkules.

To właśnie ta mieszanka, dzikiej i dziewiczej natury w połączeniu z cieszącymi się życiem ludźmi o wiecznym uśmiechu na ich twarzach sprawia, że Dominika jest miejscem absolutnie unikalnym. Spędziłem tam osiem dni, zdecydowanie zbyt mało, żeby należycie poznać to miejsce. „…  i dlatego tutaj wrócicie.” I ja też wrócę.

IMG_3192
Dominika!

Załoga polskich jachtostopowiczów ruszyła znów na południe, kolejny raz odwiedzając Martynikę.

Marek Kramarczyk